Odkąd mieszkam w Poznaniu i jestem odpowiedzialna za własną kuchnię moje podejście do gotowania i gospodarowania żywnością uległo zmianie. Od kiedy pamiętam nie lubiłam marnować jedzenia i zawsze starałam się wykorzystać każdy produkt do maksimum. Czerstwy chleb podrzucałam zwierzakom, wodą po pyrach podlewałam trawnik, a obierki lądowały na kompostowniku. Mieszkanie w centrum miasta nie daje takich możliwości i zmusza mnie do bardziej kreatywnego podejścia ;)
Dokładnie w poniedziałek postanowiliśmy z Bartkiem, że zanim wybierzemy się na większe zakupy zjemy wszystkie suche produkty w naszej kuchennej szufladzie. Zadanie wydało nam się banalne i od razu przystąpiliśmy do dzieła. Na pierwszy(i w zasadzie jedyny) rzut poszła jaglanka. Ugotowałam pełen garnek kaszy i na bieżąco wymyślałam co można z niej zrobić. W poniedziałek i wtorek zjedliśmy ją z sosem, później kilka dni służyła nam jako dodatek do tostów aż w końcu wczoraj wykorzystałam jej ostatnią porcję, która zajmowała raptem małą miseczkę. Po chwili namysłu uznałam, że będą z niej przepyszne kotlety i tak też się stało. poniżej prezentuję Wam przepis na pyszne, roślinne, scrap-cooking'owe kotleciki z dodatkiem pieczarki ❤
~SKŁADNIKI~
- kubeczek ugotowanej kaszy
- sos sojowy
- mielone i parzone siemię lniane
- 1-2 pieczarki
- bułka tarta
- olej do smażenia
- zioła do smaku
Wszystkie składniki mieszamy ze sobą aż do uzyskania konsystencji pozwalającej na formowanie klopsików. Kaszowe kuleczki smażymy na patelni i gotowe! :D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz