piątek, 11 marca 2016

~ MARCHEFKOWY ZAKĄTEK~ Marchefkowy Bestiariusz: pierwsze zioła

    Od zawsze mieszkałam na wsi i ogród warzywny towarzyszył mi przez całe życie, był czymś oczywistym, choć nie zawsze chciało mi się angażować w uprawę roślin w 100%. Odkąd pamiętam zakładaliśmy z rodzicami grządki i staraliśmy się dbać o nie, choć najczęściej głównym architektem krajobrazu i ogrodnikiem w naszym domu był Tata lub Mama.

    Dopiero od roku, może dwóch zaczęłam sama interesować się uprawą warzyw i ziół. Pamiętam jak w zeszłe wakacje obkupiłam się w sadzonki ziół na targu miejskim w Koronowie i to, jak wyhodowałam własne dynie. Zaczęło mi się podobać grzebanie w ziemi i szczerze mówiąc, nie zamierzam z tego rezygnować.

   Ogródek na 25 metrach kwadratowych jest sporym wyzwaniem, ale jest to wyzwanie, które jestem gotowa podjąć. Ja i Bartosz. Felicja w sumie też. Jestem ciekawa jak zareaguje na nowe krzaczki w domu :)

    Ze względu na ograniczony metraż(lub ograniczoną ilość parapetów) i brak balkonu postanowiliśmy zająć się hodowlą tych roślin, których jadalna część znajduje się nad ziemią. Tym samym celujemy w uprawę ziół, warzyw zielonych takich jak sałata, por, szpinak czy też owoców takich jak np. truskawki albo avocado.   

     Nie stworzyłam jeszcze pełnej listy, ale po ostatniej wizycie w Praktikerze mam już kilka typów i powoli będę uzupełniać kolekcję, a póki co siejemy te rośliny, które można wysiewać w marcu lub na przełomie marca i kwietnia. 


PLANOWANIE I CO DALEJ?

    Z pustego nawet Salomon nie naleje, tak więc zaraz po fazie planowania ruszyłam na podbój marketów w poszukiwaniu niezbędnych narzędzi i samych nasion. Zanim zabrałam się do siania kupiłam:
  • doniczki z Ikei- dwie małe porcelanowe i jedna blaszana,
  • ziemię kwiatową- na razie standardową, uniwersalną i zobaczymy czy się sprawdzi
  • nasionka: lawenda,oregano, bazylia, majeranek, szpinak (trzy ostatnie nadają się do wysiewu o tej porze roku)
  • inne przydatne rzeczy to:
    - puste opakowania po włoszczyźnie lub pieczarkach,
    - stare, plastikowe doniczki, 
    - rękawiczki ogrodowe,
    - stara łyżka, której i tak nie używacie, a może posłużyć wam za łopatkę( lub łopatka, jeśli taką macie),
    -opcjonalnie stare gazetki reklamowe jako podkładka,.
    - kot, który będzie nadzorował prace,
    - mężczyzna, który chętnie nasypie ziemi do doniczek ❤

    Wyżej wspomniane "przybory" to niezbedne minimum. Jeśli macie bardziej profesjonalny sprzęt lub jeśli macie więcej narzędzi- świetnie. To znaczy, że jesteście lepiej zorganizowani ode mnie, albo po prostu szybciej zaczęliście przygodę z parapetowym ogrodem :D

DO DZIEŁA

     Sprawa jest bardzo, bardzo prosta. Nie jestem ekspertem, ale wiem, że tak naprawdę każdy poradzi sobie z założeniem mini ogródka w mieszkaniu. Do pojemników i doniczek nasypujemy ziemi, wysiewamy nasionka w odpowiedniej odległości, przysypujemy ziemią i ... czekamy aż zaczną rosnąć! Później możemy je przesadzać i układać z nich dowolne kompozycje aż w końcu ususzyć i.. wszamać :D



   

WYBÓR ROŚLIN

     Staram się wybierać roślinki tak, aby wyciągnąć dla siebie jak najwięcej korzyści- zarówno smakowych jak i leczniczych. Przy okazji daję sobie szansę na lepsze poznanie większej ilości roślin. Na pierwszy rzut wybrałam trzy roślinki, o których możecie przeczytać poniżej.

BAZYLIA
     Ta roślina, oprócz walorów smakowych jest również surowcem leczniczym. Bazylka według wierzeń ludowych jest roślinnym amuletem szczęścia, a noszenie jej liści w portfelu pomnaża pieniądze! To kusząca opcja, prawda? :) Bazylia łagodzi dolegliwości układu pokarmowego i nerwowego, działa przeciwskurczowo, przeciwbakteryjnie i antypasożytniczo; pomaga w przeziębieniu i stanach zapalnych gardła. A to nie koniec! To aromatyczne zioło posiada również właściwości uspokajające, pomaga w czasie migreny i łagodzi zmęczenie.

MAJERANEK
     Specyficzny aromat majeranku bardzo podnosi smak dań z grochu i fasoli oraz niektórych zup, znajduje rwnież wykorzystanie w przyprawianiu tłustych potraw. Reguluje trawienie, pomaga w nieżycie żołądka i chorobach układu pokarmowego. Ze względu na dużą zawartość garbników zalecany przy biegunkach. Herbatka z ziela ma właściwości uspokajające. Olejek bywa używany do inhalacji przy przeziębieniach. 

SZPINAK
     Ta zmora z dzieciństwa wykazuje właściwości antynowotworowe i przeciwdziała miażdżycy. Jego liście są dobrym źródłem magnezu, który ma duży wpływ na układ nerwowy, obniża podatność na stres i wykazuje działanie uspokajające. W liściach szpinaku znajdziemy również dużo potasu i żelaza! No i wiecie.. odpowiednio przyrządzony smakuje rewelacyjnie! Z pewnością Wam to udowodnię. Później oczywiście :D


***
Moje mini ogrodowe przygody kończą się w tym momencie, ale spokojnie, co jakiś czas pokażę jak zmienia się nasz parapet. Liczę na piękny wzrost i szybkie uzupełnianie roślinnej kolekcji ❤

niedziela, 6 marca 2016

~MARCHEFKOWY ZAKĄTEK~ Scrap-cooking: roślinne kotlety z kaszy i pieczarki

     Odkąd mieszkam w Poznaniu i jestem odpowiedzialna za własną kuchnię moje podejście do gotowania i gospodarowania żywnością uległo zmianie. Od kiedy pamiętam nie lubiłam marnować jedzenia i zawsze starałam się wykorzystać każdy produkt do maksimum. Czerstwy chleb podrzucałam zwierzakom, wodą po pyrach podlewałam trawnik, a obierki lądowały na kompostowniku. Mieszkanie w centrum miasta nie daje takich możliwości i zmusza mnie do bardziej kreatywnego podejścia ;) 

     Dokładnie w poniedziałek postanowiliśmy z Bartkiem, że zanim wybierzemy się na większe zakupy zjemy wszystkie suche produkty w naszej kuchennej szufladzie. Zadanie wydało nam się banalne i od razu przystąpiliśmy do dzieła. Na pierwszy(i w zasadzie jedyny) rzut poszła jaglanka. Ugotowałam pełen garnek kaszy i na bieżąco wymyślałam co można z niej zrobić. W poniedziałek i wtorek zjedliśmy ją z sosem, później kilka dni służyła nam jako dodatek do tostów aż w końcu wczoraj wykorzystałam jej ostatnią porcję, która zajmowała raptem małą miseczkę. Po chwili namysłu uznałam, że będą z niej przepyszne kotlety i tak też się stało. poniżej prezentuję Wam przepis na pyszne, roślinne, scrap-cooking'owe kotleciki z dodatkiem pieczarki ❤


~SKŁADNIKI~
  • kubeczek ugotowanej kaszy
  • sos sojowy
  • mielone i parzone siemię lniane 
  • 1-2 pieczarki
  • bułka tarta 
  • olej do smażenia
  • zioła do smaku 
     Wszystkie składniki mieszamy ze sobą aż do uzyskania konsystencji pozwalającej na formowanie klopsików. Kaszowe kuleczki smażymy na patelni i gotowe! :D

sobota, 5 marca 2016

~MARCHEFKOWY ZAKĄTEK~ Marchef news.

Zazwyczaj Marchef news pojawiały się w journalach na moim deviantArcie, ale myślę, że to dobry czas by całą twórczość pisaną przenieść na bloga. Zwłaszcza, że wzięłam się za gruntowne przemeblowanie i możecie podziwiać Marchefkowy Zakątek w nowej, odświeżonej odsłonie.

Po stażu w Domu Kultury urwał się wszelki ślad po mnie, ale nie stało się tak bez przyczyny.  Po biurokratycznym zamieszaniu związanym z zakończeniem pracy w charakterze grafiko-animatoro-stażystki udało mi się bardzo szybko i nieoczekiwanie znaleźć pracę w Poznaniu. Postanowiłam, że przyjmę ofertę, choć nie była to moja wymarzona praca. Powód był jasny- po ponad sześciu latach związku na odległości 150 km uznałam, że to najwyższy czas na przeprowadzkę. Dzięki pomocy rodziców Bartka udało nam się zamieszkać w małej kawalerce w centrum miasta z naszą kotką Felicją. To niby jedno wydarzenie, a sami widzicie jakie zmiany przyniosło.


     Nie miałam ostatnio wielu okazji do rysowania, choć nie mogę powiedzieć, że nie zrobiłam niczego. Razem z Bartkiem postanowiliśmy zreorganizować Iustinian, poprawić błędy, ustalić wygląd poszczególnych miast, domostw i postaci wyszczególnionych w komiksie tak, by był on po prostu lepszy. Poczyniliśmy pewne kroki i w ten sposób mamy już scenariusz prologu, który wszystko dokładnie wyjaśnia, projekt ubrań dla głównych postaci i zreorganizowany scenariusz pierwszego rozdziału. Pozostaje tylko narysować to wszystko.. :D'
    Niedawno zainwestowałam trochę pieniędzy w przybory, ponieważ chcę w końcu nauczyć się malowania akwarelą. Tak więc kupiłam nowe kredki akwarelowe, supercienki pędzelek i dwa bloki do akwareli. Poza tym w końcu kupiłam sobie szkicownik i porządny cienkopis. Spodziewam się wielu pasjonujących godzin spędzonych na tworzeniu!



Skoro już piszę newsy powinnam tez pochwalić się Wam czymś, o czym marzyłam od 7 lat i dopiero teraz odważyłam się to zrobić. Mianowicie: umówiłam się na przekłucie ucha typu industrial. Nie wiem co mi się w nim aż tak podoba ani czemu nie przebiłam się szybciej, ale wierzcie mi- to było najlepsze co tylko mogłam zrobić. Niedługo minie miesiąc od przekłucia, ucho goi się ładnie, już prawie nie boli, a moje zadowolenie rośnie z dnia na dzień.Czekam na moment, w którym będę mogła zmienić kolczyk i włożę sobie w ucho sztangę stylizowaną na strzałę łuczniczą. To będzie coś! Na razie kolczyk wygląda tak:



To póki co tyle. Jak widać coś ciekawego się u mnie wydarzyło i żałuję, że nie opisywałam wszystkiego na bieżąco, bo mogłabym się rozpisać, a tak to.. pech :D